Książka pt. “Rytm wojny. Seria Archiwum Burzowego Światła. Tom 4. Część 1” Brandona Sandersona. O czym jest?

Książka Sandersona pt. “Rytm wojny. Seria Archiwum Burzowego Światła. Tom 4. Część 1” (https://www.taniaksiazka.pl/rytm-wojny-seria-archiwum-burzowego-swiatla-tom-4-czesc-1-brandon-sanderson-p-1503467.html) jest nieco inna niż te, do których przyzwyczaiły nas inne serie. Jest nieco wolniejsza i dłużej obcujemy z bohaterami. Nie skaczemy tak często po różnych postaciach.

Dlaczego ta książka jest taka ciekawa?

Słyszałyśmy opinie, że niektóre fragmenty tej książki się wlekły lub które były po prostu nudne. Niepodzielnie się z tym nie zgadzamy. Wiele z tych wątków może nie spodobać się każdemu, ale warto podkreślić, że są one fascynujące i mają ogromne implikacje na ciężkie czasy, nie tylko dla tej serii, ale również innych serii Sandersona. Cosmere wysuwa się tu na pierwszy plan bardziej niż kiedykolwiek. Ilość informacji, które Sanderson ujawnia na ten temat jest przytłaczająca.

Jakie sprawy tutaj porusza autor?

Sanderson w zaskakujący sposób porusza kwestię zdrowia psychicznego. Walka z depresją odgrywa tu pierwszoplanową rolę przez całą książkę. Ale nie tylko, praktycznie wszyscy bohaterowie zmagają się z własnymi demonami, najróżniejszymi. Co bardzo cieszy, to skupienie się na wcześniej marginalizowanych postaciach. Sanderson w książce pt. “Rytm wojny. Seria Archiwum Burzowego Światła. Tom 4. Część 1” stopniowo dodaje głębi wielu z pobocznych postaci, za co należą się słowa uznania. Do tego dochodzi jeszcze dobrze skrojony czarny charakter. Faktycznie, chylimy czoła przed tym autorem.

Jak toczy się akcja w tej części?

Pojawiło się wiele mieszanych opinii na temat tempa, w jakim toczy się wojna. Książki z Archiwum Burzowego Światła regularnie ustawiają poprzeczkę dość wysoko i mamy wrażenie, że oczekiwania ludzi muszą osiągnąć niewyobrażalny poziom. Gdzie umieścilibyśmy tę książkę w hierarchii Burzowego Światła? Prawdopodobnie na drugim miejscu. Jak wszystkie utwory, ma swoje wady, ale się rozbija. Czego się spodziewać? Sanderson nie spieszy się. Jak zawsze mruczy i spędza z bohaterami czas tak długo, jak chce. Jeśli wcześniej mieliście z tym wyzwanie, to tutaj będzie podobnie, choć warto podkreślić. Siedzimy w umysłach poszczególnych postaci, chłoniemy ich ból, a wszystko to składa się na emocjonalny punkt kulminacyjny. Zresztą wewnętrznych przemyśleń jest wiele. Mamy tu smutek, złość, radość, ulga, zadowolenie. Nie ma książek idealnych, ale ta jest bardzo blisko tego. To zasługuje na maksymalną ocenę w mojej skali. Tego typu książek jest niewiele.